TAAAKIE ŻYCIE

GŁOWA W PIASEK

Nie wychylaj się. Nic nie rób, a najlepiej nawet nie oddychaj. Wielki Brat patrzy. Obserwuje Ciebie na każdym kroku, abyś tylko nie wyszedł poza schemat. Masz robić, to co ustalone. Nie masz prawa zmienić nawet kropki w podpisanym cyrografie życia. Ty masz tylko być, aby ktoś mógł przestawiać Cię niczym pionek na szachownicy codzienności.

A Ty? Głowa w piasek i wystawiony tyłek do bicia. Skoro nie widzisz jak ktoś Cię kopie w dupę, to może nie będziesz krzyczeć. Nie będziesz robił zbędnego hałasu, nie zakłócisz zaplanowanego harmonogramu wykorzystywania Twej osoby. I co najważniejsze  – nie zaburzysz czyjejś misternej wizji poukładanego świata.

Ale wiesz co? Świat tylko z pozoru jest ułożony. Tak jak towary na wystawie, które mają przykuć Twoją uwagę, zwabić i już nie wypuścić. Jak muchę z pajęczyny. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie protestujesz. Przyjmujesz to wszystko za pewnik, nie walcząc w ogóle o siebie i często działając wbrew sobie.

Bo przecież obiecałeś, bo przecież podpisałeś umowę, bo przecież…

Puste słowa

Nie wierzę w obietnice, więc sama niczego nie obiecuję. Nawet sobie. Algorytm podejmowania decyzji jest zmienny. Mogę powiedzieć „tak”, ale jeżeli ciąg zdarzeń poprowadzi mnie jednak w stronę „nie”, to powiem „nie”. I to nie jest niekonsekwencja, to jest osobista logika.

Z biegiem lat nauczyłam się słuchać siebie. Jeżeli nie mam na coś ochoty, to tego nie robię. Jeżeli nie pasuje mi jakiś zapis, to go zmieniam. Pomyślicie pewnie – niezła z niej egoistka, awanturnica. Ba – zołza w pełnej krasie. I macie rację. Do tego dodam jeszcze cięty język i twarde łokcie. A, i tyłek też mam twardy, choć orzechów jeszcze rozłupywać nim nie umiem. Ale może w przyszłości…

Nie będę zaprzeczała, że czasami się zastanawiam – a może to jednak ze mną jest coś nie tak? Czemu to zawsze ja jestem na pierwszej linii frontu bronienia opinii nie tylko swojej, ale często i czyjejś? Z tą tylko różnicą, że ja mówię, a inni chowają się za moimi plecami. Zaledwie nieliczni mają odwagę stanąć ze mną w równym szeregu. I to nie jest samochwalstwo. Ja po prostu tak jak Maria Czubaszek mówię to, co myślą inni.

Czarna owca

Wiem, że jeszcze niejeden raz wystawię się na społeczne policzkowanie, bo mój system wartości nie będzie pasował do systemu ogółu. Że będę niewygodnym elementem, czarną owcą czy balastem na pokładzie. Wiem, że po drodze spotkam wielu „życzliwych” ludzi, którzy pod płaszczykiem przyjaźni będą obrabiali mi tyłek, gdzie tylko się da. To się nazywa odwaga, prawda? Tu się uśmiechać, a tu snuć intrygi niczym pięciolatek w przedszkolu – bo proszę pani, bo ona powiedziała, że…

Ale szczerze – mam to gdzieś, lecz nie powiem, że ci pseudo sprzymierzeńcy mogą w dupę mnie całować – bo to byłby dla nich przywilej. A ja swoją dupę kocham i szanuję. Nawet balsamy w nią wcieram.

Nie cierpię przeciętności i poczucia marnowania czasu. Swój czas wykorzystuję do granic możliwości, dlatego wybijam się z tłumu. Nie idę potulnie jak barany na rzeź, tylko sama wyznaczam własny kierunek wędrówki.

Przyzwyczaiłam się do brnięcia pod prąd. Ale nigdy nie przyzwyczaję się do głupoty.

PRZECZYTAJ: http://wyszimpluj.pl/dlaczego-siebie-ograniczasz/

  • Zgadzam się z Tobą. Uważam też, że to nie chowanie głowy pod piasek przychodzi z wiekiem. 🙂

    • Z pewnością wiek odgrywa tu duże znaczenie, bo już mamy za sobą cały bagaż doświadczeń, które podpowiadają nam jak się zachować.

  • Silver Silver

    Życie raczy nas milionami sytuacji o trylionach odcieni, podejmujemy różne wybory, wbrew sobie i w zgodzie z sobą. Różnorodność tworzy indywidalność

    • Pięknie napisane. Dziękuję za te słowa.

  • Ja dopiero po urodzeniu dzieci dostałam kopa motywacyjnego by nie chować głowy w piach.

    • I właśnie takie motywacyjne kopniaki są potrzebne. I świadomość, że nie można siebie zatracić na rzecz ogółu 😉

  • Ewelina Kurowska

    Świetnie to ujęłaś, wiele ludzi idzie za stereotypami i nawet nie wychyla się, aby wyrazić swoje zdanie..

    • Tylko czemu? Ze strachu? Zawsze mnie to zastanawiało i szczerze nigdy nie umiałam tego zrozumieć :/

  • Trzeba być egoistą, jak najbardziej. Zgadzam się z Tobą!

    • To cieszę się, że mamy podobne spojrzenie na świat 😀

  • Ja bym chciała nauczyć moich synów asertywności, dbania o swoje i takiej życiowej przebojowości.
    Sama mam w tym braki, ale dostrzegam jakie to w życiu przydatne.
    Oddaję Ci rację Zołzo 😉

    • Taką Zołzą to ja mogę być :p A asertywności tak naprawdę sama się nauczyłam zaledwie kilka lat temu i to jest chyba jedna z najcenniejszych lekcji jaką przerobiłam. Zatem, jeśli Twoi synowie będą mieli w Tobie kierunkowskaz asertywności, to szybciej do niej dojrzeją i ją zrozumieją 😀

  • Świetnie to napisałaś. Otoczenie bardzo nie lubi jak robię coś po swojemu, inaczej niż jest przyjęte. Ale cóż, to ja mam być szczęśliwa a nie oni

  • Bożena Danuta Kultys

    Musimy szukać ludzi którzy nas ciągną w górę a nie w dół

  • Ludzie nie wychylają się, bo po prostu się boją konfrontacji ze światem i z opiniami innych ludzi. Bo mają tak niską samoocenę. Bo nie wiedzą, czego chcą. Bo nie żyją świadomie. Ale wychodzenie przed szereg to wcale nie egoizm, to umiejętność dojrzałego, świadomego kształtowania własnego życia. Podoba mi się Twoje podejście :).

    • Właśnie jestem na takim etapie, że zadeklarowałam sama przed sobą czego od życia chcę. Bo przecież nikt nie nada mu odpowiedniej formy niż ja. Ale żeby tak się stało potrzebna jest odwaga i świadomość pragnień. Dlatego każdemu życzę, aby odkrył czego potrzebuje i co go spełnia. I żeby walczył o to.

  • hehe, no to witaj w klubie! ze mnie się śmieją że nigdy nie pasuje i się buntuję 😀

  • Reni Blog

    Ja uważam, ze ważne jest tez czy gra jest warta zachodu;) Czy warto o to walczyć? Co mówi sumienie? Pozdrawiam:)

    • Oczywiście, że tak. Bo robienie hałasu o nic przecież byłoby pozbawione jakiegokolwiek sensu 😉

  • kurczę, podoba mi się Twoje podejście. Akurat jestem na takim etapie życia, że raz co raz słyszę krytykę pod swoim adresem i ograniczenia spowodowane ciasnotą umysłu niektórych ludzi. Wiem co chcę zrobić, ale blokują mnie bliskie osoby (!), które oczywiście „wiedza lepiej” i „chcą mojego dobra”. Nie wiadomo już jak to wszystko rozgraniczyć żeby nie urazić innych i siebie. ach.
    /magdasierocinska.wordpress.com/

    • Powiem Tobie, że odkąd zaczęłam stosować zasadę „wpierw ja, potem inni” – żyje mi się o wiele lepiej. I spokojniej. I nagle zaczęłam też osiągać swoje cele. Zatem polecam też i Tobie ten sposób 😉

  • Ewelina

    Mam bardzo podobne podejście. I czasami nie jest lekko.. Ale wolę być sobą -sama , niż udawać kogoś innego, żeby tylko pasować do reszty..

    • Ja też czasami wolę być osobnym „elementem” niż na siłę się wpasowywać.