TAAAKIE ŻYCIE

NIE PLANUJ. ŻYJ.

Kiedyś chciałam mieć zaplanowane całe życie. Dzień po dniu, rok za rokiem. Dawało mi to złudzenie bezpieczeństwa oraz ulotne poczucie władzy i kontroli. I niby wszystko było dobrze, ale… życie mi przemykało między palcami i zapełnionymi liniami kalendarza. I w pewnej chwili zrozumiałam, że mój plan na życie stał się życiem według planu, a ja po drodze gdzieś zatraciłam siebie.

Od marzenia do marzenia

Dziś jest zupełnie inaczej. Stałam się bardziej otwarta na niespodzianki jakie przynosi los, choć czasami jest to okraszone gwałtowną grą na nerwach i poznawaniem siebie w obliczu nowych wyzwań. Ale gra zwana życiem jest warta takiego ryzyka, bo wówczas nie stoisz w miejscu, tylko możesz od razu przeskoczyć kilka pól do przodu i szybciej dotrzeć do upragnionego celu. A, gdy dotrzesz na metę i rozejrzysz się dookoła – szybko ujrzysz kolejne marzenie, będące w Twoim zasięgu spełnienia. I znów spontaniczność da Tobie napęd do pokonania kolejnych przeszkód na egzystencjalnej planszy.

I pewnie nie raz po drodze będziesz się zastanawiać – po co to wszystko. Przecież można łatwiej, spokojniej i wolniej. Przecież każda zmiana to rewolucja, której biegu nie da się przewidzieć. I masz rację. Ale, gdyby nie rewolucje, to nadal byśmy siedzieli przy ogarku świecy i myśleli, że świat jest ograniczoną materią. Prawda?

Znajdź w sobie siłę

Odnajdź w sobie odwagę do działania. I nie przejmuj się drobnymi potknięciami, które przewrócą Twój plan do góry nogami. Jeśli chcesz planować, to zrób miejsce w tym planie, także na to co niespodziewane. Na nieoczekiwany telefon, na złapanie gumy pośrodku drogi, na szansę wyjazdu albo na zaakceptowanie, że kwiaty na Twoim weselu miały być pomarańczowe, a były… zielone 🙂

Takie rzeczy się zdarzają i będą się zdarzać. Zaakceptuj to. Napiszę więcej – postaraj się to polubić. Bo chyba z dwóch opcji do wyboru –  chyba lepiej znaleźć jakieś rozwiązanie niż stać z zawiązanymi rękami i niepotrzebnie się denerwować.

Zmień perspektywę oraz nastawienie i przekonaj się, jak wiele do tej pory mogło Ciebie ominąć. Nie planuj, żyj.

Data publikacji: 30.05.2016

  • zdrowe podejście, jednak ja troszkę planuję. ze względu na pracę żeby się nie pogubić i przypadkiem czegoś nie zapomnieć i czasem żeby nie utonąć w nadmiarze codziennych obowiązków 🙂

    • Ja też lubię zrobić sobie mały rozkład dnia, taki zarys czynności do wykonania, ale zostawiam sobie w tym wszystkim dużą dawkę swobody. Bo wtedy po prostu chce się więcej 😀

  • Najłatwiej jest marudzić. Planować i potem mieć wyrzuty sumienia, bo się niczego konkretnego nie zrobiło. Ostatnio nie planuję, działam 🙂 I chyba jest mi z tym lepiej, chociaż nieco nieswojo…

    • Brawo dziewczyno! I tak trzymak!!! 🙂 A nieswojo jest tylko na początku 😉

  • Niesamowicie podziwiam osoby, które rozpisują sobie plan dnia, tygodnia i tak dalej, a później się go trzymają – ja zazwyczaj poprzestaję wyłącznie na pierwszym etapie. Ale w końcu i ja nauczę się planowania!

    Mimo wszystko życie zgodnie z planem zabija spontaniczność, która, tak uważam, jest bardzo potrzebna. Z tym jest, jak ze wszystkim innym: wszystko jest dla ludzi, byle stosowane z umiarem.

    • Bo we wszystkim jes potrzebne znalezienie złotego środka, tego właściwego umiaru, bo każda skrajność nie prowadzi do niczego dobrego. Życie tylko według planu się nie sprawdzi, ale życie pozbawione jakiejkolwiek organizacji też nie doprowadzi do niczego dobrego…

  • Zdrowe podejście do sprawy to podstawa. Dobrze, że są jeszcze ludzie którzy otwarcie o tym mówią. Co prawda sama planuję jak oszalała to zawsze zostawiam sobie ten margines błędu. Bo warto. Często spotykam się z nieoczekiwanymi szansami i aż żal ich nie powziąć 🙂

    • I właśnie o to chodzi. Aby dać sobie tą odrobinę luzu na błędy i niespodzianki. Luzu dla siebie i swoich nerwów. Aby mieć siły na te nieoczekiwane szanse 🙂

  • Osobiście nie potrafię żyć bez planowania. Co więcej, czuję się zagubiona jak plan mi nie wychodzi…. No tak jakoś.

    • A jakbyś tak zrobiła sobie małe wyzwanie i spróbowała przeżyć jeden dzień bez planowania? 😉

  • Agata Ertner

    Twój wpis towarzyszył mi dzisiaj w walce przeprowadzkowej 😉
    U mnie działa też przyjęcie jakiegoś prostego celu, i dopasowywanie sposobu jego realizacji do zmienności sytuacji. To może być „chcę pisać”, „chcę pływać”, czy nawet tylko „chcę być szczęśliwa”. A drogi do osiągnięcia tego mogą być naprawdę różne, niekoniecznie takie, jakie sobie człowiek wyobrażał na początku. Pewien zapas elastyczności pomaga 🙂

    • Przeprowadzka to zawsze jest wielkie wyzwanie, w którym drobny plan owszem może okazać się pomocny, ale i tak w jej trakcie mogą przydarzyć się rzeczy niesłychane jak na przykład schowanie firan do mikrofali. :p

  • Lubię planować, ale nie wyobrażam sobie takiego życia ściśle wg planu, to musiałoby być strasznie męczące i nudne 🙂

    • Łatwo stać się wtedy niewolnikiem kalendarzowych kolumn, a przecież nic nam nie wróci tych dni, które umknęły nam w procesie planowania…

  • Bożena Danuta Kultys

    Uważam, że należy mieć w życiu wytyczony kierunek i związane z nim cele, ale musimy też umieć dostrzegać i korzystać z okazji jakie się nadarzają, dzięki którym możemy zajść dalej niż myśleliśmy że możemy.

    • Cele i marzenia muszą być. Bez nich nasze życie pędziłoby na oślep. Dlatego uwielbiam, jak rozwija się przede mną drogą z wieloma bocznymi uliczkami, gdzie za każdym zakrętem czeka coś nowego 😉

  • Doskonale znam stan, kiedy plan na życie staje się życiem według planu. Nie trzeba dużo, żeby się zatracić. Życie według planu rodzi frustrację, bo zazwyczaj na naszej drodze pojawiają się jakieś przeszkody. Zrozumienie, że właśnie na tym polega życie i zaakceptowanie tego faktu jest bardzo ważne. Spontaniczność i odrobina luzu są potrzebne każdemu 🙂

    • Tak naprawdę to spontaniczności nauczył mnie mój mąż. To on wywrócił moje życie dookoła nogami i przyzwyczaił do braku przyzwyczajeń. Niczym rewolucjonista zmienił moje życie. Na początku nie dawałam się temu ponieść i chciałam planować, organizować, przewidywać. Ale szybko przekonałam się, że spontaniczność daje o wiele więcej radości w życiu! 🙂

  • O tak! W całej rozciągłości się z Tobą zgadzam, a mania planowania, która zawsze w okresie noworocznym wyskakuje z każdej lodówki sprawia, że czuję się nieprzyjemnie. A słysząc rady, aby planować odpoczynek, czy, ostatni pomysł, spontaniczność juz w ogóle mam ciarki. A gdzie dostosowywanie się do życia, do okoliczności chwili i na koniec, potrzeb własnego organizmu?!

    • Kiedyś podróżując chciałam wszystko zobaczyć, zwiedzić i… nogi z tyłka mi wtedy wychodziły. Teraz delektuję się widokami, ludźmi. Po prostu chwilą. I jest o niebo lepiej 😉

  • Piotr Kohut

    Nie ważne jakbyśmy planowali własną przyszłość i tak może coś się stać w naszym życiu że plany legną w gruzach.Należy cieszyć się chwilą i nie planować na zapas. Świetny tekst !

    • O tak „carpe diem” wiecznie aktualne! Żyjmy, cieszmy się tym co mamy i tym co jeszcze przed nami!!! 🙂

  • ja tam sobie planuję spontaniczność 😀

    • Bardzo mi się podoba to stwierdzenie 🙂

  • Myślę, że im mniej zdenerwowania tym lepiej, a pomaga w tym otwartość na doświadczenia i zaufanie do siebie. Warto je pielęgnować, bo dzięki niemu będziemy umieli odnaleźć się w każdej sytuacji:)

    • Dokładnie. Bo jak mamy korzystać z życia skoro sami na własne życzenie często zamykamy się na jego możliwości???

  • Na ostatnim spotkaniu z psychoterapeutką dowiedziałam się, że planowanie nie jest dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Tak samo jak Ty planowałam wszystko – dosłownie wszystko wiele lat w przód. Okazało się, że nigdzie mnie to nie zaprowadzi. Jej rada – PLANUJ ale odstępy czasu niech będą mniejsze i takie do zniesienia. Właśnie, żeby nie kosztowało nas to zdrowie. Żyjesz teraźniejszością i to co robisz teraz będzie miało wpływ na przyszłość. Więc zadbaj o dziś. Pozdrawiam!

    • Zdrowie i nasze dobre samopoczucie jest najważniejsze. Bo wtedy możemy wszystko i możemy więcej. Świetnie, że postanowiłaś skorzystać także z porady psychoterapeuty, bo właśnie po to oni są, a nie każdy ma odwagę sięgnąć po ich rady. A przecież wiadomo, że mając czyjeś wsparcie łatwiej jest pokonać niektóre przeszkody 😉

  • Też tak kiedyś chciałam, ale życie pisze własny scenariusz. Wiec teraz biorę co mi daje i ciesze się tym 🙂 Wiadomo, że w życiu człowieka jest wiele emocji, wydarzeń. Tych dobrych i złych ale trzeba cieszyć się tym co mamy i po prostu żyć 🙂

    • Nie mam nic więcej do dodania. Napisałaś wszystko, co mi w głowie siedziało! 🙂

  • Kiedyś tak jak Ty chciałam mieć plan na życie, na dzień nawet. A teraz, kiedy jestem już dużą dziewczynką 🙂 Uświadomiłam sobie, że te zaskoczenia życiowe są bardzo potrzebne. To chyba one uczą bardziej życia, pokory i dają siłę, niż ten nasz plan.

    • Bo dobry plan to taki, który można zmienić 😉

  • Pięknie napisane, zwłaszcza pierwsze zdania…Dają do myślenia. Wydaje się, że planowanie daje poczucie kontroli, bezpieczeństwa, ale rzeczywiście, gdy zamykamy się na improwizację, niespodzianki strasznie się ograniczamy. Warto o tym pamiętać.

    • Odkąd otworzyłam się na niespodzianki… one nieustannie pojawiają się w moim życiu. I to jest bezcenne! 🙂