TAAAKIE ŻYCIE

PASJA PRZYSZŁA SAMA

Miałam 27 lat, kiedy pomysł na siebie zapukał do drzwi mej świadomości. Nie wiem czy to późno czy nie. Niektórzy rodzą się już z pasją, a jeszcze inni poszukują jej przez całe życie. A są tacy, którzy nigdy jej nie znajdują…

Pierwszy opublikowany tekst na portalu internetowym – krótka zapowiedź nadchodzącego wydarzenia kabaretowego. Niby nic, ale dla mnie to było coś. Do kogo było tylko możliwe – wysyłałam link ze swoim wpisem. Później były kolejne teksty. I kolejne. I kolejne. Gdy pod tworzonymi przeze mnie treściami zaczęły pojawiać się komentarze, uświadomiłam sobie wówczas, że pisanie dla kogoś, a nie tylko „do szuflady” – jest niesamowitą przygodą. I wtedy – przepadłam. W moim życiu pojawiła się nowa miłość – pisanie. Ślubu z nią nie wzięłam, ale w głębi duszy powiedziałam jej głośne „TAK”!

Byle tylko pisać

Kształtując swoją ścieżkę zawodową, kierowałam się jednym – wszędzie będzie dobrze, jeśli będę mogła pisać. Miałam niestety też taki okres w życiu, kiedy większość czasu w pracy musiałam poświęcać na papierologię, podpisy i pieczątki „za zgodność z oryginałem”. Moja kreatywność umierała wówczas śmiercią naturalną. A ja wraz z nią.

Postawiłam wszystko na jedną kartę z myślą, że albo wygram siebie, albo przegram spełnienie. Łatwo nie jest powiem Wam, bo czasami pojawia się zwątpienie czy aby na pewno dobrze postąpiłam. Ale trwa ono tylko chwilę – a czymże jest chwila wobec własnej satysfakcji? Zamiast witać poranki zmęczeniem i ogólnym zniechęceniem, teraz nie mogę się doczekać kiedy zaparzę sobie poranną kawę, spojrzę przez okno i zacznę stukać w klawiaturę. Pasja przyszła sama.

Przyjemny nałóg

A pisanie uzależnia. Tak, jeśli musiałabym powiedzieć od czego jestem uzależniona, to właśnie od wypełniania pustej kartki w edytorze. I to nieistotne czy tekstami pisanymi dla siebie czy na czyjeś zamówienie. Sam proces twórczy jest najważniejszy i nakręca mnie do działania.

I kiedy zdarzają się takie momenty, że muszę nieco odsunąć się od klawiaturowych klawiszy, bo wiadomo życie – paskudne przeziębienie, albo cudowny urlop – wewnętrznie czuję, że czegoś mi brakuje i mam poczucie utraconych inspiracji. Na szczęście nauczyłam się je zapisywać, i gdy tylko mogę wygodnie zasiąść przed monitorem, z przyjemnością nadrabiam wszelkie zaległości.

Co mi to daje?

Co jeszcze daje mi bycie blogerką i copywriterką? Pełną niezależność. Mogę pisać z każdego miejsca na ziemi i żadna odległość nie ma tutaj znaczenia. Może to być przytulna kawiarnia, toczący się pociąg, a nawet… własne łóżko. Wszędzie, gdzie będę czuła się komfortowo i będę mogła nakierować myśli na właściwy tor.

No i to co uwielbiam – wyzwania! Bo przecież każde zlecenie jest inne. Każdy klient ma swoje oczekiwania, odnośnie zamówionej treści. A słowami można bawić się jak plasteliną – formować je w dowolny sposób – tu coś dodać, tu coś odjąć, a tu – przestawić. I tak z niczego powstaje coś – tekst, który przyciąga niczym fatamorgana na pustyni.

Nie wiem czy to przez przypadek czy może poprzez stopniowe odkrywanie siebie, odnalazłam ten uskrzydlający pierwiastek, który nadaje mojemu życiu większy sens. Zapewne oba te aspekty połączyły się w jednym momencie, popychając delikatnie w stronę pisania. I niech już tak zostanie, bo przecież nie ma nic lepszego niż przekształcenie pasji w swoją pracę. Bo to nie praca – to czysta przyjemność!

PRZECZYTAJ: http://wyszimpluj.pl/to-nie-jest-tylko-blog/

  • Kasia B. Salak (Caligo)

    Życzę Ci, by pisanie na zamówienie jak najczęściej przypominało proces twórczy, a jak najrzadziej wyrobnictwo.
    🙂

    • Dzięki Kasiu. Też mam taką nadzieję 😉

  • Patrycja Czubak

    Również uwielbiam pisać choć ostatnio brakuje mi weny 🙁

    • To zrób sobie małą przerwę od pisania, a zobaczysz, że wena sama się pojawi 😀

      • Patrycja Czubak

        przerwę planuję zrobić na święta 🙂

        • To trzymam kciuki za przypływ weny 😀

          • Patrycja Czubak

            Dziękuje 🙂

  • Cudownie wiedzieć, co chce się w życiu robić! Także lubię pisać, może nie zawodowo, ale prywatnie. Miło jest wrócić do starych zapisków i przywołać minione chwile.

    • Przelanie myśli na papier, zatrzymanie uczuć i emocji – tak, słowa mają tę moc. I jeszcze jedną słuszną właściwość, o której piszesz – zawsze można do nich wrócić i przywołać wspomnienia… 🙂

  • Pisanie może dawać dużo satysfakcji, dobrze, żę odnalazłaś coś co uwielbiasz robić i możesz się w tym spełniać 😉

    • Dziś nie wyobrażam sobie życia bez pasji tworzenia. Ona wytyczyła mą ścieżkę przez gąszcz niepewności i wielu wątpliwości… 😉

  • Pisanie uzależnia. I oto w tym słowach mieści się wszystko. Podpisuje się pod nimi 😛

  • Rzeczywiście słowa są jak plastelina! Pisanie jest cudowną zabawą!

  • marta fashima

    mysle ze to podstawa, zeby wiedziec, co chce sie robic, co sie lubi, co nas meczy i przytlacza.. czasami nie jestesmy w stanie uniknac robienia tego, czego nie lubimy, rowniez wtedy, kiedy dotyczy to pracy zawodowej, jednak najwazniejsze to dazyc do tego, zeby to zmienic!

    • Ja właśnie poszukuję teraz niszy, w której mogłabym się wybić. Nie jest to łatwe zadanie, ale wierzę, że się uda 😀

  • Świetny tekst! Ja niemal codziennie muszę siebie samą przekonywać, że pisanie ma sens, że wcale nie jest za późno. Ciągła walka jednym słowem. Jednak prawdę piszesz, że to nałóg. Nie można przestać. Ja, kiedy przestaję pisać, zaczynam wpadać w nastrój zbliżony do depresji. Kiedy patrzę wstecz, widzę bardzo wyraźnie, że w najgorszych etapach mojego życia brakowało mi pisania. Zapominałam o nim albo próbowałam się poświęcić dla czegoś innego, co wydawało mi się ważniejsze. Na szczęście zawsze wracałam. Mam nadzieję, że już nigdy nie przestanę pisać. I Tobie też życzę tego samego! 🙂

    • Dziękuję – takie życzenie zawsze się przyda. A jeżeli pisania uskrzydla Ciebie, to nie podcinaj sama sobie tych skrzydeł. Ja postanowiłam od nowego roku pisać każdego dnia. Dla siebie i dla innych. A jak będziesz potrzebowała słów twórczego wsparcia – to pisz do mnie. Sprzedam Tobie motywacyjnego kopniaka 🙂

  • Póki nie pojawią się dzieci, copywriting jest taki przyjemny! Teraz dla mnie przez jakiś czas to była walka o przetrwanie. Teraz znalazłam swoją półkę, i wygodnie się na niej umościłam 😛

    • Jak to pięknie napisałaś: „znalazłam swoją półkę”. Kupuję to stwierdzenie 😀