TAAAKIE ŻYCIE

PROSZĘ CIĘ – BĄDŹ CICHO!

meerkat-459171_1280Są takie miejsca, w których cisza jest idealnym wypełnieniem przestrzeni. Bez rozmów, komentowania czy muzycznych decybeli. Jesteśmy tylko my i nasze myśli. Do momentu, kiedy ktoś nam nie przerwie tego błogiego stanu umysłu…

Co on powiedział?

Lubicie chodzić do kina? Ja bardzo, ale był taki czas, kiedy po prostu zrezygnowałam z tej rozrywki. Powód był jeden – bezczelność i chamstwo ludzi przychodzących na seans. Ja do kina idę na film, a nawet jak mam chęć wybrania się do tego przybytku filmowej dystrybucji tylko dla samego faktu bycia w nim, to do cholery moja skromna osoba nie przeszkadza w oglądaniu innym. To, że do Polski dotarła moda na konsumowanie obrazu wraz z konsumpcją popcornu i innych chrupiących frykasów, jeszcze jestem jakoś w stanie znieść. Ale głośnych rozmów i bzdurnego komentowania – oj, tu już muszę walczyć ze sobą, aby nie wyjść na zołzę musztrującą niefrasobliwych osobników. Najgorzej jest jak są maratony filmowe. Wówczas hulaj dusza, piekła nie ma. Każdy robi, co mu się żywnie podoba, a kino po seansie wygląda jak po wybuchu prażonej kukurydzy. Zupełnie, jakby oczywiste zasady kulturalnego zachowania oglądający zostawiali za drzwiami oddzielającymi ich od zewnętrznego świata.

Daj mi się wypocić w spokoju

Mentalnie jesteś przygotowany na relaks. W wyobraźni czujesz to kojące ciepło na swym ciele, ten przyjemny aromat pieszczący Twoje nozdrza, to swoiste katharsis, które pozwoli Ci się uwolnić od trosk dnia codziennego. I co? I dupa. I to dosłownie, bo Twój odpoczynek jest zakłócany przez plotkujące o obiedzie dojrzalsze (ale tylko wiekowo) panie albo…

… panów eksplorujących słownie własną anatomię. Naprawdę. Ja to mam takie szczęście, że często natrafiam na dość intrygujące sytuacje. I otóż, kiedy raz chciałam oddać się spokojnemu delektowaniu w ciszy w suchej saunie, ów spokój mój został zmącony przez dwóch przedstawicieli płci męskiej rozprawiających o rozmiarze penisów. Tak, niestety to nie żart. Aż miałam ochotę wybrać się do recepcji po miarkę, co by rozwiać wszelkie ich wątpliwości, ale zrezygnowałam z tego zamiaru, który mogliby odebrać jako zaproszenie do prezentacji swych atrybutów na żywo 🙂

Zatem ludziska kochane – miejcie świadomość, że podczas, gdy Wy oddajecie się rozkoszy rozmowy, ktoś inny w tym czasie pragnie oddać się rozkoszy wypoczynku. Jest taka niepisana zasada (choć w niektórych ośrodkach i pisana w postaci wywieszonej na wejściu informacji), że w takich miejscach jak sauna panuje nakaz ciszy. Zaś, jeżeli pragniecie umilać sobie czas w spa konwersacją z innymi, to wybierzcie się do strefy basenowej czy jacuzzi, gdzie rozmawiać możecie do woli. A wówczas, dla każdego taki wypad przyniesie korzyści jakich oczekiwał. Proste? Proste.

Wsiąść do pociągu…

Nasz rodzima kolej się zmienia. Powolutku, powolutku, ale jednak. Tylko w pewnym aspekcie mentalność podróżujących pozostaje wciąż taka sama – rozmawiania przez telefon w taki sposób, aby wszyscy dookoła słyszeli jacy to jesteśmy zapracowani, bądź druga wersja – jacy to my jesteśmy towarzyscy. A przecież tak niewiele potrzeba by nie ingerować w komfort naszych współtowarzyszy podróży. Wystarczy ściszyć głośność swego głosu, albo najwygodniej dla wszystkich – wyjść na korytarz i tam dokończyć rozmowę. I przełączyć również tryb pracy telefonu na cichy albo wibracje. Prawda, że nie jest to ani trudne, ani wymagające dużego wysiłku? A dostosowanie się do tych kilku wskazówek, że podróż mija przyjemniej i szybciej, bo można wówczas na chwilę przymknąć oko, a tym samym skrócić sobie czas jazdy.

***

I to naprawdę nie o to chodzi, aby sobie wzajemnie uprzykrzać życie, jak to często bywa dla przykładu podczas sporów sąsiedzkich, ale o to, że każdy ma prawo do odpoczynku, kulturalnej rozrywki czy wygodnej podróży. Bo w życiu jak w starym porzekadle „raz na wozie, raz pod wozem”. Tylko można je nieco zmodyfikować na taką wersję: że raz sami jesteśmy osobami przeszkadzającymi, a raz tymi, którym ktoś przeszkadza.

  • Żaneta Bomba

    Dokładnie! Ja uwielbiam ciszę. A u nas ostatnio ciągle gra 3 letnia katarynka 😉

    • Ale taka katarynka to sama słodycz 🙂 I często szybciej zrozumie drobną uwagę niż dorosły.

  • Agnieszka

    Nie chce mi się aż wierzyć, że w miejscu publicznym można rozmawiać o długości penisów. Koszmar 🙂

    • Mi też wydawało się to niemożliwe, a jednak. Ale już tak mam, że często bywam świadkiem dość nietypowych sytuacji. Przynajmniej mam co opisywać 😉

  • Najbardziej denerwują mnie w miejscach publicznych wydzierające się dzieci i ludzie słuchający muzyki na cały regulator. Resztę jakoś mogę przeżyć.

    • Masz rację – zapomniałam wspomnieć o muzyce i tej modzie słuchania muzyki na telefonie. Nieważne gdzie jesteś, ważne żeby było Cię słychać. A co do dzieci – to zazwyczaj dorośli tutaj nawalają i ich „bezstresowe” wychowanie, które często jest stresujące dla pozostałych…

  • Pod balkonem mojej przyjaciółki jest osiedlowy parking i co noc, szczególnie latem, miała wątpliwa przyjemność słuchać wyburzen intymnych parkujacych tam panów 🙂

    • No to tylko współczuć. Ja sama mam problem z sąsiadami i ich trzema szczekającymi psami. Ale na ten temat będzie chyba osobny wpis. Natomiast sąsiadka pewnie jest bardzo szczęśliwa mogąc poznać szczegóły męskiego życia intymnego? 😉

      • Przyjaciółka 🙂 No cóż na początku ja to śmieszyło, potem nudziło a teraz wkurza, bo ile można słuchać o tym że komuś nie staje i chyba nie miała orgazmu 🙂

        • No fakt. Aż samej seksu może się odechciec. Tutaj niby romantyczna atmosfera, a za chwilę pan narzekający na problemy z erekcją. Mało podniecające… :p

  • AnetaNieZajac

    Pociągi na szczęście od kilkunastu dni mają strefę ciszy. Koniecznie muszę ją przetestować!

    • Właśnie też będę musiała to sprawdzić w praktyce, ale jakby co to podziel się wrażeniami 😉

  • Kocham ciszę lub półciszę, kiedy jedynym odgłosem jest filtr w akwarium (jak teraz), szum wiatru i odgłosy płonącego ogniska (noisli na słuchawkach). Wkurza mnie okropnie, jak ktoś nie szanuje potrzeby ciszy u innych. Znam jegomościa, który pracując w garażu włączy sobie muzykę na poddaszu i cała okolica musi słuchać razem z nim. Ale chyba bardziej denerwujące jest to, że muszą pojawiać się strefy ciszy, czy nakazy w miejscach publicznych, żeby do ludzi dotarła taka oczywistość:(

    • To już naprawdę niezła bezczelność ze strony owego jegomościa. Ludzie nie dość, że nie mają wyobraźni, to i podstawowych zasad kultury…

  • Moja droga do miasta wynosi codziennie koło godziny i właśnie pisałam kiedyś o tym jak nie zwariować w podróży. Możesz mi wierzyć, że opowieści, historie i rzeczy, które się dzieją po drodze to historia pomieszana z dramatem. Nie każdy bierze pod uwagę, że żyjemy w społeczeństwie, wśród ludzi, dzień w dzień i to się nie zmieni.

    • Z pewnością na podstawie tych historii mogłabyś niejedną książkę napisać 😉

  • Wydzierającym się dzieciom jeszcze jakoś wybaczam (bo to dzieci, mam tu margines tolerancji) natomiast wydzierającym się dorosłym życzę samego najgorszego. Nie znoszę, gdy w ten sposób ktoś zakłóca moją strefę komfortu.

    • A najgorsze, że tacy wydzierający się dorośli uważają się za panów świata i bieda temu, kto pozwoli sobie mieć odmienne zdanie niż oni…

  • Do kin przestałam chodzić na filmy młodzieżowe. Pamiętam jakiś pięć lat do tyłu byłam na Harrym Potterze sala pełna ludzi, a za nami młodzież wrzeszcząca bekająca i zachowująca się w taki sposób, że trudno jest mi to nazwać, bo dzicz to za łagodne słowo. Mnie jeszcze strasznie irytują rozmowy przez telefon, w czasie jazdy autobusem. Wiadomo, że jest hałas, a ktoś tam zawsze odbiera telefon i wrzeszczy na całe gardło :O Dlatego zazwyczaj w takich sytuacjach mam słuchawki na uszach, słucham muzyki, czytam książkę i zamykam się w swoim małym świecie.

    • Ja też bez słuchawek się nie ruszam, i dlatego czasami żałuję, że nie mogę ich zabrać do sauny :p A co do kina – kiedyś byłam wręcz kinowym maniakiem. Dziś zastąpiłam duży ekran kinem domowym i jedynym przeszkadzającym jest czasami mój chrapiący psiak 😀

  • Na szczęście nie spotkałem się jeszcze nigdy z żadną z powyższych sytuacji. Ale zgadzam się z tobą. Każdy ma prawo do świętego spokoju. Ludzie czasem potrafią nieźle zdenerwować. Śmieszą mnie natomiast sytuacje, gdy idzie sobie ktoś ulicą, w ręce trzyma telefon a w nim na maksymalną głośność leci rap. Oczywiście wszyscy dookoła muszą tego słuchać czy to się im podoba czy też nie 😉

    • Ty szczęściarzu jeden! Toż to Ci zazdroszczę tego niezmąconego spokoju 🙂