PODRÓŻE

SAMA ZE SOBĄ

Znów miałam ten moment – bycia sama ze sobą. Nie w hotelowym pokoju, nie w zatłoczonej restauracji. Ale w nowym mieście, z nieznanymi ulicami i nieodkrytymi zakamarkami. Chwila tylko dla mnie. Na ułożenie myśli, sprecyzowanie planów, cieszeniem się tym, że jestem właśnie tutaj, a nie gdzie indziej.

Uwielbiam samotne spacery. Pozwalają zajrzeć do swego wnętrza i dają niesamowite poczucie wolności. Zatrzymuję się gdzie chcę lub idę dokąd wzrok zawiedzie. Przyglądam się, obserwuję, a później ubieram przemyślenia w słowa. Czerpię z niecodziennej codzienności tak wiele, jak to możliwe. Na teraz i na później. Dla swoich wspomnień wyciąganych z szuflady pamięci w odpowiednim czasie.

Gdzie jestem?

Po raz pierwszy stanęłam na irlandzkiej ziemi trzy lata temu. Niby to było zaledwie kilka dni, lecz te dni na trwałe zapisały się w mym sercu. Soczysta zieleń, muzyka na żywo i wszechobecna ludzka uprzejmość. Już wtedy wiedziałam, że to z pewnością nie był mój ostatni raz na zielonej wyspie.

Dziś znów tu jestem. Wykorzystałam szansę przyjazdu na zagraniczne praktyki. Obecnie mieszkam w Cork i… bardzo mi się tu podoba. Nie wiem czemu jadąc tutaj miałam wrażenie, że to miasto będzie smutne i nijakie. A tymczasem jest bardzo kolorowe i takie przytulne. Wszystko tu jest, co potrzebne, a ulice tętnią życiem. Na każdym rogu czas umilają grajkowie, których muzyka wpływa wprost do serducha. Sprawiają, że zatrzymujesz się choćby na sekundę, chłoniesz melodyjne dźwięki, uśmiechasz się i idziesz dalej. Ale nawet ta mała chwila muzycznej refleksji może nastroić ciebie pozytywnie na resztę dnia.

Podobno największym minusem życia tutaj jest pogoda, ale na ten temat nie mogę się jeszcze wypowiedzieć, bo jestem tu prawie tydzień i… cały czas świeci słońce. Ale mówią, że do deszczu też można się przyzwyczaić.

Na chwilę, na dłużej?

Czy mogłabym zostać tu na dłużej? Myślę, że na taką decyzję jeszcze za wcześnie, ale bez wątpienia Cork należy do tych miast, w których człowiek czuje się dobrze już od samego początku. Bardziej mi się tu podoba niż w Dublinie, który choć ładny, jest bardziej surowy i szary. A ja lubię i kolor, jak i intymną urokliwość. I Cork to ma.

Jestem przekonana, że te dwa miesiące spędzone tutaj będą pełne przygód i wyzwań. Zresztą grupa, z którą przyjechałam na praktyki jest najlepszą z możliwych. Ale o nich pewnie powstanie osobny wpis 😉

A tymczasem obejrzyjcie kilka zdjęć, które dla Was zrobiłam:

DSC07636_2

DSC07640_2

DSC07648_2

DSC07645_2

DSC07644_2

DSC07638_2

DSC07658_2

DSC07673_2

DSC07667_2

DSC07656_2

Data publikacji: 11.10.2016

  • Bylam w Irlandii, ale do Cork neistety nie dotarlam, bardzo zaluje, no ale moze kiedys 😉

    • Naprawdę polecam. Będąc trzy lata temu w Irlandii na krótkim wypadzie, przez Cork tylko przejeżdżałam. Teraz jestem tu na dłużej i nie żałuję 😉

  • Udanych i owocnych praktyk życzę. W Irlandii nie byłam, ale słyszałam że warto.

    • A dziękuję dziękuję. Z pewnością takie będą, bo trafiłam do naprawdę fajnego miejsca z genialnymi ludźmi w zespole 😀

  • To niesamowita przygoda! Korzystaj ile mozesz 🙂

    O Cork slyszlalam juz kilka dobrych opinii, mam nadzieje, ze kiedys bede mogla sie przekonac na wlasnej skorze 🙂

    • Korzystam, korzystam. Wręcz czerpię całymi garściami. A Cork polecam z ręką na sercu. Spodoba Ci się tutaj. Jestem o tym przekonana.

  • Piękne zdjęcia! zazdroszę praktyk… 😉 a do Irlandii liczę, że pojadę w przyszłym roku

    • Jedź i nie zastanawiaj się długo. Tu naprawdę fajnie się żyje.