TAAAKIE ŻYCIE

TO NIE JEST TYLKO BLOG

Komunikat błędu. Nic nie działa. Ani strona, ani możliwość zalogowania się do panelu administratora. Czuję jak łzy napływają mi do oczu. Jak powoli zbliża się nieznośne uczucie paniki. Moja praca, moje myśli, moi czytelnicy. Czyżby to wszystko miało bezpowrotnie zniknąć?

Telefon do męża. On zawsze mnie ratuje z opresji i łagodzi zszargane nerwy. Mówi, że zajmie się tym, jak tylko wróci do domu. A ja chcę działania już i teraz! Skoro postawiłam stronę wyszukując porad jak ją zaprojektować i dostosować do własnych potrzeb, to znajdę także sposób jak ją uratować. Jest problem, to i musi być rozwiązanie. Zaglądam na eksperckie strony i różnorakie fora. Czytam – nie jest źle. Są na to sposoby. Oddycham z ulgą.

Przekonana, że do wieczora, kłopotu powinno już nie być, nowa trudność staje na mej drodze do reaktywacji. Hosting padł. Jakieś cholerne fatum nade mną ciąży. Nie dość, że strona nie działa przez pechową aktualizację wtyczki, to jeszcze nie mam możliwości działania na serwerze. Mąż pełni funkcję zdalnego informatyka, bo obecnie dzieli nas odległość, a łączy internet. Stara się jak może, spychając na boczny tor własne obowiązki.

Pozostało czekanie

Strona miała być dostępna na następny dzień. Nie była.

Dwa dni męki i oczekiwania. Z tyłu głowy miałam jednak koło ratunkowe – nauczona doświadczeniem, codziennie robiłam kopie zapasowe, więc na pewno wszystko nie mogłoby zniknąć w otchłani cybernetycznej przestrzeni.

A gdyby jednak zniknęło?

I wówczas uświadomiłam sobie, jak bardzo zależy mi na Wyszimpluj. Że to nie jest tylko blog, jakich wiele w sieci. To jest mój intymny, wirtualny świat. Platforma do wymiany myśli, do interakcji z innymi ludźmi. Dzięki blogowaniu naprawdę wiele nauczyłam się z zakresu stawiania stron czy programowania, co jeszcze rok temu było dla mnie czarną magią. Teraz zaistniałą sytuację potraktowałam jako wyzwanie, szukając nawet błędu w kodzie html pechowej wtyczki. Rozumiecie – ja. Humanistka z krwi i kości.

To nie jest tylko blog

I kiedy ta niepewność trwała przez dwa dni, w głowie już rodziła się wizja stawiania strony na nowo. Teksty mam zapisane na dysku, więc ta praca nie poszłaby na marne. Ale jednej, najcenniejszej rzeczy nie mogłabym odzyskać – Waszych komentarzy i Waszego patrzenia na świat. A blog bez czytelników, jest tylko kartką zapisaną do połowy…

Ale Wyszimpluj powróciło. A wraz z nim jeszcze większa energia i motywacja do działania. Systematycznego i efektywnego. To nie rewolucja. Raczej ewolucja planów i celów, które od dawna krążą od serca do umysłu. I na odwrót.

Data publikacji: 26.10.2016 r.

  • Kochana, podziałaj z backupami we własnym zakresie. Na moim blogu stworzyłam instrukcję, jak ustawić w WordPressie codzienne automatyczne backupy do Dropboxa i możesz wtedy spać spokojnie 🙂

  • Aż tak dramatycznej sytuacji nie mam jeszcze w swoim blogerskim doświadczeniu, ale zdaję sobie sprawę z pustki jaką spowodować może taki „error”. W końcu traktuję go jak jedno z dzieci, jedno z tych najbardziej niesfornych 😉

    • O tak – i to bardzo bardzo niesforne. Ale teraz traktuję to jako kolejne blogerskie doświadczenie do kolekcji 😉

  • Pfff, ja ostatnio prawie wszystko usunęłam przez problem z łączem. Co prawda mam codzienne kopie, ale przez te 20 minut nerwów ja płakałam i się darłam, a biedny luby siedział pod łóżkiem, dla bezpieczeństwa 🙂

  • Matka-Dietetyczka

    Tekst buduje napięcie, aż się sama poruszyłam co by było gdyby u mnie.. To prawda, to nie tylko blog! 🙂 Oby jak najrzadziej a najlepiej w ogóle nie zdarzały się nam takie sytuacje! 🙂

    • Problem w tym, że pewnych rzeczy nie da się przewidzieć, lecz jednocześnie takie sytuacje wiele nas uczą. Ale prawda – ile nerwów człowiek przy tym straci, to już jego :/

  • Anna

    Chyba najgorsze co może być, to świadomość, że same nie możemy nic zrobić… To Twoje miejsce, Twój kawałek podłogi, więc trzeba walczyć. Tylko z czym?! I jak?!

    • Jeszcze kilka takich przygód, a będę specem od takich sytuacji awaryjnych 😀

  • Też tak miałam. Najbardziej bałam się, że utraciłam wszystkie teksty, zmiany graficzne, ustawienia, a więc mnóstwo czasu:)

    • Bo to naprawdę włożony jest cały ogrom pracy i czasu w stworzeniu własnej, wirtualnej przestrzeni. To dosłownie pot i łzy… 🙂

  • Pingback: PASJA PRZYSZŁA SAMA | wyszimpluj.pl()