TAAAKIE ŻYCIE

ZAPROSIŁAM DO SIEBIE SPOKÓJ

Nie chcę pędzić donikąd, gubiąc po drodze swoje marzenia. Nie chcę porównywać, zestawiać, analizować, gonić za statystykami. Być może nie pasuję do systemu, być może wciąż siebie szukam. Ale dziś zaparzyłam sobie kawę, usiadłam przy oknie obserwując rzeczywistość toczącą się obok i… Zaprosiłam do siebie spokój, mojego dawno niewidzianego gościa.

Rozplątać supeł

Wzięłam głęboki oddech. Potem jeszcze jeden i jeszcze jeden, próbując rozplątać zasupłane myśli. Chwyciłam pustą kartkę papieru i długopis przywieziony z zeszłorocznych wojaży. Zaczęłam pisać. Czego pragnę, co chcę osiągnąć, co muszę zrobić, aby wytyczone cele były bliżej niż dalej. Zapach wiosny pobudził mnie do działania, chowając pozostałości po zimowym marazmie gdzieś głęboko w szafie.

Przestałam szukać wymówek czy zajmować się rzeczami zwalniającymi z myślenia. Podobno przez trudności do gwiazd, zatem pora poszukać własnej gwiazdy.

Dawno już nie pisałam tak sama dla siebie. Zajęłam się innymi projektami, tworzeniem innego świata, w którym wiem, że jestem ważna, a nawet i wyczekiwana. Tylko w tym wszystkim zapomniałam o mojej i tylko mojej wirtualnej przestrzeni. W notesie mam spisanych tyle pomysłów na nowe wpisy, a które i tak często lądują w koszu na śmieci, bo przecież i tak mnie nie czyta. I tak zatoczyłam błędne koło, bowiem jak ktoś może mnie czytać, skoro nic nie piszę? Niczym chomik w kołowrotku pędziłam donikąd.

Łatwiej się poddać

Ze smutkiem odnotowałam w kalendarzu wszystkie dni, w których coś opublikowałam. Mało ich, bardzo mało. A kogo mogę winić za tę sytuację? Siebie i tylko siebie.

Zbyt często pulsujący kursor edytora wyprowadzał mnie z równowagi. A ja zamiast go poskromić, poddawałam się. Zupełnie jakby wyłącznik komputera był odpowiedzią na wszelkie bolączki. Odchodziłam od klawiatury zła, zmęczona i z poczuciem wewnętrznego niezrozumienia.

Już wiem, o czym pisać oraz jak to robić. Nie powielać sprawdzonych wzorców, lecz spróbować czegoś nowego. Czegoś bardziej emocjonalnego. Bo to przecież emocje budują naszą rzeczywistość.

Zaprosiłam do siebie spokój. I to jest zapowiedź, że wróciłam.

  • W pisaniu właśnie najważniejsze jest znalezienie swojej drogi, swoich tematów i swojego stylu. Jak człowiek robi coś na siłę albo z wyrachowaniem, to szybko widać fałsz i sztuczność. A takich tekstów nie chce się czytać. Za to emocje przemawiają do ludzi!