PODRÓŻE TAAAKIE ŻYCIE

ZOSTAŃ ALBO WRÓĆ

zostań albo wróćŻycie na obczyźnie zawsze wiąże się z tęsknotą za bliskimi czy własnymi czterema kątami. Paradoksalnie, tęsknota ta wcale nie zmniejsza się wraz z upływającymi latami. Wręcz przeciwnie, ona się kumuluje. I często dochodzi do takiego momentu, kiedy człowiek musi podjąć decyzję: wrócić czy zostać. Jeśli wrócić – to do czego? Jeśli zostać – to dla kogo?

Życie jak bajka

Podjąłeś ryzyko. Wyjechałeś. Zafascynowany nową rzeczywistością i nowymi wyzwaniami, nawet nie zauważyłeś jak minął pierwszy miesiąc, potem drugi. Pragniesz się wykazać, udowodnić, że nie ma dla ciebie rzeczy niemożliwych. Z rodziną rozmawiasz może raz na tydzień, bardziej w formie raportu, że u ciebie wszystko jest ok. Bo przecież jest ok. Wreszcie czujesz się doceniany i w końcu dostajesz pensję, dzięki której jesteś w stanie utrzymać się nawet sam. Ba, coś także wystarczy na małe przyjemności. Żyć nie umierać.

I tak mija dzień za dniem, aż sobie uświadamiasz, że poznani tutaj ludzie stają się tobie bliżsi niż osoby, z którymi łączą cię więzy krwi. Wszak znaleźliście się w tym samym punkcie startowym i razem biegniecie do mety. Macie podobne historie, przygody i przeżycia. A nic tak nie łączy jak wspólne doświadczenia. Nawet drzewo genealogiczne.

Łącząc światy

W swoim rodzimym mieście często odmawiałeś spotkań, nie chcąc wyściubiać nosa spod ciepłego koca. A tutaj może padać czy wiać – nie odpuścisz żadnej imprezy czy wydarzenia, bo po prostu masz ochotę zobaczyć się z emigranckimi znajomymi. Szczerze, a nie „że wypada”. Interesuje ciebie co u nich słychać, jak sobie radzą, co się wydarzyło przez minione dni. Wymieniacie zdania, opinie, uczycie się od siebie nawzajem.

I chociaż to nie twój kraj, nie twoje miasto, nie twoje ulice – to nie czujesz się sam. Nie giniesz w tłumie anonimowości, bo będąc w mniejszości jesteś bardziej zauważalny.

Aż wreszcie zaczynasz kombinować, jak tu sprowadzić bliskich do siebie. Jak połączyć oba światy, na których zależy ci tak samo. Bo tam masz korzenie, a tu masz przyszłość.

 

Przyszłość ma wiele imion. Dla słabych ma imię niemożliwe, dla nieśmiałych – nieznane, myślący i walczący nazywa ją ideałem. Victor Marie Hugo

 

Bliżej ideału

I choć utopia nie istnieje, to możesz zrobić wszystko, aby znaleźć się jej jak najbliżej. Wierzę, że każdy ma moc sprawczą kierowania swoim losem w stronę, której pragnie i potrzebuje. I tak naprawdę – miejsce, w którym zaczniesz budować swoje szczęście ma drugorzędne znaczenie. Najważniejsze jest realizowanie swoich marzeń i pasji, w otoczeniu wspierających i motywujących do działania ludzi.

Dlatego, jeśli czujesz, że musisz wracać – to wróć. Ale jeżeli zaczyna tobie odpowiadać, że zapuszczasz korzenie gdzieś indziej – to nie wyrywaj ich na siłę.

Po prostu słuchaj siebie i nie rób nic wbrew sobie.

Bo po co? 😉

Zostań albo wróć

PRZECZYTAJ: http://wyszimpluj.pl/wiem-ze-bede-tesknic/

  • Bardzo fajny tekst, bardzo prawdziwy, zwłaszcza patrząc z mojej perspektywy. Jestem poza Polską od 9 miesięcy

    • I jak Ci się żyje na obczyźnie? Odnalazłaś się czy wciąż szukasz własnego miejsca?

      • Odnalazłam się wbrew pozorom bardzo szybko, ale wciąż cierpię na chroniczny brak chleba 😀 Tutaj chwalą się, że ich chleb jest pyszny, ale niewiele ma wspólnego z tym znanym nam z Polski!

        • Hihi. Niby takie oczywiste rzeczy, jak swojski chlebek mogą kształtować naszą codzienność 😀 Tak już jest, jak człowiek się do czegoś przyzwyczai, to potem trudno kształtować nowe nawyki.

  • Dla mnie podróże to cudowna pasja, ale powroty do domu, do własnej rzeczywistości mnie też bardzo uszczęśliwiają. 🙂 Ciężko byłoby mi się oderwać od „swojego” miejsca. A cytat kradnę i zapisuję w notesie 🙂

    • Ależ kradnij, kradnij – też mi się bardzo spodobał. I również uwielbiam te powroty. Ech, powiem Tobie, że znajduję się teraz na małym życiowym rozdrożu i biję się z myślami – czy szukać nowej rzeczywistości czy walczyć o polepszenie obecnej… :/

      • Wszystko zależy od ciebie 🙂 Wystarczy słuchać siebie, próbować i doświadczać, a rozwiązanie samo przyjdzie 🙂

        • Wierzę w to. Po prostu muszę posłuchać swojego serca… Ale tak naprawdę się wsłuchać w jego głos…

  • Magda Florek

    ciekawy post (wielkość fontu w poście jak dla mnie trochę za duża przez co ciężko się czyta) 🙂

    • Ale to cosik u Ciebie musi się inaczej wyświetlać, bo czcionka ma standardową wielkość i u mnie pokazuje się wszystko ok. Jeżeli to dla Ciebie nie kłopot, to zrób proszę zrzut i wyślij mi na maila natalia@wyszimpluj.pl, a wtedy zobaczę co i jak. Ale dziękuję za informację zwrotną 😉

  • Czasem dochodzi do momentu, że nie czujesz się już przynależna do tego co było w Polsce, ale wiesz, że nigdy nie będziesz prawdziwie „tamtejsza”. Nie zawsze wybory są takie proste, jak „zostań albo wróć” 🙂

    • I chyba właśnie to swoiste „rozdwojenie jaźni” jest najgorsze. Bo będąc w kraju – marzysz o lepszym jutrze, zaś będąc za granicą tęsknisz za tym co znane i kochane :/

  • Cóż powiedzieć…. ja jedynie zwiedzam, najdłużej wyjechałam na 9 miesięcy do Warszawy (ale dla Krakusa to była dość ciężkie przeżycie) plus 3 miesiące w Nowym Jorku…Czasem marzę, aby wszystko rzucić i wyjechać. Nie czuję sentymentu do Krakowa, choć tu się wychowałam i uwielbiam to miasto, ale to tylko miasto… Rodziców kocham, ale oni żyją własnym życiem, tak samo przyjaciele… Mieszkanie, to tylko przestrzeń… Jedyne bez kogo nie mogłabym wyjechać na dłużej to mój mąż (choć w Warszawie mieszkałam sama, a on został w Krakowie)… Wydaje mi się, że życie poza granicami Polski nie musi być uciążliwe, warto jedynie wyjechać z odpowiednią osobą i tam tworzyć własną przestrzeń do życia. Ale jak wspominałam na wstępie…. cóż powiedzieć, nie doświadczyłam tego więc nie wiem jak bym sama się czuła.

    • I tak czuję, że nadszedł ten moment, aby namówić na męża na nowy początek. Masz rację – miejsca nie ma znaczenia, ale liczy się ta własna, stworzona przestrzeń 😀

  • Szczerze mówiąc to pierwsza taka opinia, z którą się spotkałam. Emigranci raczej mają w zwyczaju mówić, że tutaj możesz sobie robić znajomych i przyjaciół, ale oni nigdy nie dorównają tym, którzy zostali w domu.

    A tak do sedna, to uważam, że za dużo nad tym filozofujemy. Życie to życie, po co dorabiać mu dodatkowe znaczenia 🙂 Tak jak piszesz – chcesz wrócić to wracaj, chcesz zostać to zostań. Co ma być to i tak będzie.

    • Rozmyślania są potrzebne, ale… spontaniczność jeszcze bardziej. W końcu, jeśli nie spróbujesz, to się nie przekonasz. A wychodzę z założenia, że czasami lepiej żałować podjętych decyzji niż od nich uciekać i zastanawiać się „co by było gdyby…” 😀