TAAAKIE ŻYCIE

ZRÓB SOBIE RESTART

Wiesz, że możesz wiele, a jednocześnie masz wrażenie, że mały krok w przód kończy się jeszcze większym krokiem w tył. Wiesz, co chcesz robić, ale jednocześnie gubisz gdzieś po drodze sens swoich zamiarów. Po raz kolejny zataczasz egzystencjalne koło. A licznik straconych dni wciąż zwiększa swój wymiar. Nie czekaj. Zawalcz o siebie i zrób sobie restart.

Nie podnoś na przymus limitów swojej cierpliwości, wytrzymałości czy siły. Tak zwane „zmęczenie materiału” może przydarzyć się każdemu. Weź głęboki oddech i wsłuchaj się w głos własnego ciała. Co ci podpowiada? Że masz przeć przed siebie czy zrobić sobie chwilę wytchnienia? Dlaczego chcesz walczyć sam ze sobą? To wcale nie oznacza, że się poddajesz. Nie, to świadczy o tym, że masz świadomość iż mniej znaczy lepiej, a wolniej – szybciej.

Być może ta chęć zwolnienia przychodzi z wiekiem. Bo przecież mając te naście albo dwadzieścia parę lat było się w stanie gotowości zawsze i wszędzie. Impreza do 6 rano, a potem od razu egzamin. I co? I dawało się radę.

Teraz po udanym wieczorze kończącym się o poranku potrzebujesz całego następnego dnia na regenerację. Zmieniamy się my, zmienia się nasz organizm. Tak było, jest i będzie. Zaakceptuj to i naucz się mierzyć na zamiary. Naucz się tego dla siebie. Nie dla innych, tylko dla siebie.

***

Jeżeli czujesz, że potrzebujesz takiego restartu na już i teraz to nie odkładaj tego na później. Bo to później może nigdy nie nadejść.

Jeżeli wiesz, co chcesz robić w życiu, to rób to. Musisz nauczyć się być w tym wszystkim trochę egoistą, gdyż w przeciwnym razie Twoje ja nigdy nie będzie miało szansy zaistnieć.

Jeżeli czasem zgubisz się po drodze, to nie biegnij na oślep, tylko poszukaj drogowskazu.

Jeżeli pragniesz coś zmienić, to zmień to sam. Upragniona zmiana sama nie nadejdzie. Sama przychodzi zazwyczaj zmiana, której nie chcemy. Wyprzedź ją.

***

Siedzisz nad brzegiem strumyka. Wartki nurt rzeki przyjemnie szumi uderzając o napotkane skałki i  kamienie. Krystalicznie czysta woda oczyszcza przepływ myśli, robiąc miejsce na nowe pomysły i idee. Miękki, zielony mech zaprasza do odpoczynku. Na sekundę, na minutę, na dłużej. To, co zrobisz zależy tylko od Ciebie. Jesteś władcą tej chwili. Ciesz się nią, delektuj i bierz z niej jak najwięcej. Naładuj porządnie akumulatory. Zrestartuj swój system usuwając wszystko co zbyteczne i obciążające. Po prostu zwolnij, aby przyspieszyć.

DSC06594

DSC06592

DSC06606

DSC06567

Data publikacji: 08.06.2016.

  • Nigdy nie dawałam rady imprezować do 6, a potem normalnie funkcjonować 😛

    • Hihi. Ja za „młodszych” czasów dawałam radę. Dziś już wolę nieco bardziej wrzucić na luz 😉

  • IMOMO.pl

    Piękne zdjęcia. Idealne na restart! [Maja]

    • Właśnie taki przyświecał mi zamiar. Mąż porwał mnie na weekend w góry i staralam się jak najlepiej wykorzystać spędzone tam chwile. Bardzo tego potrzebowałam. Właśnie takiego restartu…

  • Agata Ertner

    w celach wymienionych wyżej polecam wypłynięcie w morze, dystans od lądu tylko wzmaga klarownlść widzenia 😉

  • Rejsu morskiego na razie w planach brak. Ale za to niedługo wypad na Mazury, więc sprawdzę to w praktyce 😉

  • Mam czasem takie dni w których po prostu czuję, że nic produktywnego nie zrobię, bo jestem strasznie zmęczona. Wtedy odpoczywam, staram się rozluźnić i idę wcześniej spać, ponieważ wiem, ze mój organizm potrzebuje odpoczynku. A następnego dnia ruszam ze zdwojoną siłą 🙂

    • I tak trzeba robić. Wsłuchiwać się w swoje potrzeby, naładować baterie i odnaleźć w sobie na nowo moc do działania! 🙂

  • Katarzyna Wojtyńska-Stahl

    Póki co, daję radę… ale jak będzie za lat trzydzieści? Tego nie wiem! Serdeczności ślę.

    • Ale to nie chodzi o to, aby „dawać radę”. To chodzi o to, aby czerpać z życia jak najwięcej i to nie na zapasowych bateriach, lecz pełnych akumulatorach! 🙂

  • Niestety, w mojej branży zmęczenie, nazywane przeze mnie padem prosty ma pysk, pojawia się bardzo często.
    Szybkie tempo, krótkie terminy oddania projektów, dużo zleceń – to wszystko wykańcza i… robię nieoczekiwany pad prosty.
    Kiedyś wpadłam na pomysł, by przynajmniej raz na tydzień robić sobie przerwę – taki Wieczór Lenia. Całkowite nicnierobienie. Wszechogarniający luz. Brak myśli o pracy.
    Działa 🙂

    • Jak ja dobrze znam ten „pad prosty na pysk”. Człowiek wtedy nawet nie wie jak się nazywa. Ale cieszę się, że robisz sobie ten Dzień Lenia, bo wtedy ta równowaga wewnętrzna jest zachowana. Zatem życzę Ci przyjemnego leniuchowania. I czasami nawet częściej niż raz na tydzień 😉

  • Dobrze że teraz mój sposób życia pozwala na restart… Ale bywało że ze zmęczenia nie mogłam zasnąć